Strona 1 z 1

2010.06.13 - 21 km Michalovce - LifeInline Tour

: ndz czerwca 13, 2010 11:35
autor: pole
Kolejne zawody z czesko-słowackiego cyklu LifeInline Tour odbyły się 13.06.2010. Na niemal setkę uczestników głównego biegu (półmaraton, lub w tym przypadku dokładniej 21210 m) czekała pętla długości 1010m, którą należało okrążyć 21 razy, nawierzchnia o umiarkowanie dobrej jakości (wszystkie utrudnienia były jednak dokładnie oznakowane) i bardzo silny, porywisty wiatr, który wiał głównie centralnie w twarz lub z boku. Wyniki czołówki o tych trudnościach zaświadczają dobitnie - może niełatwo w to uwierzyć, ale wcale nie było deszczu. Przeciwnie, słoneczko operowało aż do przesady (autor posta przywiózł sobie ze Słowacji troszkę poparzeń).

21 okrążeń w Michalovcach to ciut więcej niż w Krakowie (70-tka) i tylko ciut mniej niż 22 w Tomaszowie Lubelskim. I choć zdarzyły się pomyłki (widać je po niektórych czasach ostatniego okrążenia), to jednak w liczeniu dość wydajnie pomagała elektroniczna tablica, na której także przy nazwiskach zdublowanych pojawiała się za każdym razem liczba okrążeń pozostających do przejechania. Inna sprawa to, czy jadąc w większej grupie uczestnik ma realną możliwość uważnie przyglądać się mijanej tablicy.

Pełne wyniki zawodów tutaj: http://www.lifeinline.cz/index.php?opti ... e_itemid=0

Re: 2010.06.13 - 21 km Michalovce - LifeInline Tour

: pn czerwca 14, 2010 1:02
autor: Mrmysterious
Moj przedmowca Marcin ujal co najwazniejsze .

Niemniej (oczywiscie wynika to z tabeli wynikow) chcialbym zaznaczyc jedna bardzo istotna sprawe :

Nie bylo dzwonka przed ostatnim okrazeniem i tym sposobem Roberty Kustra (ktory byl trzeciw klasyfikacji generalnej) spokojnie bylby pierwszy, gdyz nie wiedzial, ze to ostatnie okrazenie. :-(

Zeby bylo malo to Henio z Marcinem rowniez nie wiedzieli i majac czas okrazenia srednio w granicach dwoch minut ostatnie pojechali w dwie 3 minuty piecdziesiat :P jako rozjazdowe. :P

Oczywiscie szacun wielki dla Henia, gdyz wreszcie stanal i na LifeInline na pudle jako drugi bedac trzeci raz na tymze pucharze :-)

Mielismy wiecej przygod, gdyz bardzo silna "glebe" Beguji i moja (bez gleby na szczescie ) rozkrecona szyne, gdzie znakomity PIT-STOP Mirka Benedycta pozwolil mi po dokreceniu dokonczcy bieg :-)

ps. w Sobote mamy przepyszny polmaraton w Kosicach (dluga prosta bez kolek) z obiadem i "afterparty" po i w kilka osob z Kraka juz sobie zaklepalismy wyjazd, wiec chetnych prosimy o info.