Strona 1 z 2
: czw sierpnia 24, 2006 2:19
autor: zico
Ariel pisze:Hej, projektanci! Ale szybko działacie.
To pewnie niewykonalne, ale moim zdaniem, dobrze było by jeszcze uwzględnić coś takiego jak fair play. Może być tak, że dzielny zwycięzca dał coś z siebie tylko na finiszu, a cały wyścig pasożytował na pracy innych. Taktyka skuteczna, ale chyba nie do końca fair. Nie wiem czy np. rankingi kolarskie to uwzględniają, bo przywoływane wcześniej tenisowe na pewno nie.
Trudne i ciężko przyjąć z pokorą...
1) Sytuacje na wyścigu są takie, a nie inne i jest to też częścią strategii zawodnika. Wożenie się jest częścią tego sportu i już.
2) Fajnie by było z drugiej strony tak zrobić, ale patrz punkt 1
: czw sierpnia 24, 2006 2:28
autor: Piotr B
Ariel pisze:Hej, projektanci! Ale szybko działacie.
To pewnie niewykonalne, ale moim zdaniem, dobrze było by jeszcze uwzględnić coś takiego jak fair play. Może być tak, że dzielny zwycięzca dał coś z siebie tylko na finiszu, a cały wyścig pasożytował na pracy innych. Taktyka skuteczna, ale chyba nie do końca fair. Nie wiem czy np. rankingi kolarskie to uwzględniają, bo przywoływane wcześniej tenisowe na pewno nie.
Na pewno w polskich rolkach tez będzie sytuacja jak w zawodach światowych, że są grupy, zespoły ktore pracują na swojego lidera i np. rozprowadzają go na finiszu, zwalniają grupy podczas ucieczek itd, itd. podobnie jak ma to miejsce podczas wyscigów kolarskich.
Ale u nas to jescze melodia przyszłości.
Więc cieszmy sie że nasz sport jeszcze sie tak nieskomercjalizował, ale trzeba też dodać że nie w Polsce chyba zawodnika ktory samodzielnie jest wstanie odłączyć się od grupy i samodzielnie wygrać zawody. Chyba że sie mylę?
: czw sierpnia 24, 2006 2:32
autor: zico
Piotr B pisze: ale trzeba też dodać że nie w Polsce chyba zawodnika ktory samodzielnie jest wstanie odłączyć się od grupy i samodzielnie wygrać zawody. Chyba że sie mylę?
Lubin 2006 na punkty i Jan Szymański

: czw sierpnia 24, 2006 8:14
autor: matej
Taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka. Zadaniem zawodnika jest zaoszczedzenie jak najwiekszej ilosci energii na finisz, jak to robi to jego sprawa, moze pomagac innym a moze sie wiezc, musi uwazac na ucieczki itp. itd. Z tego mozna zrobic kilkudniowe wyklady i niektorzy takie maja, bo sa biegi punktowe, na eliminacjie, sprinty, dlugie itp. itd..
: pt sierpnia 25, 2006 10:51
autor: WFH
Piotr B pisze:[
Ale u nas to jescze melodia przyszłości.
Więc cieszmy sie że nasz sport jeszcze sie tak nieskomercjalizował, ale trzeba też dodać że nie w Polsce chyba zawodnika ktory samodzielnie jest wstanie odłączyć się od grupy i samodzielnie wygrać zawody. Chyba że sie mylę?
Niekoniecznie melodia przyszlosci...
A samodzielne ucieczki juz nie raz sie zdarzaly...
: pt sierpnia 25, 2006 11:33
autor: małysz
Nawet Kosma w 2004 w Lubinie, sam jechał 25 okrażeń na 28 i wygrał. Co prawda miał przy tym trochę szczęścia, ale tak czy inaczej był mocny.
: sob sierpnia 26, 2006 12:16
autor: LTM
małysz pisze:Nawet Kosma w 2004 w Lubinie, sam jechał 25 okrażeń na 28 i wygrał. Co prawda miał przy tym trochę szczęścia, ale tak czy inaczej był mocny.
I swoja "moc" potwierdził na MŚ w Sulmonie we wszystkich swoich startach, a w szczególności w sztafecie!!!

: sob sierpnia 26, 2006 1:37
autor: małysz
LTM pisze:małysz pisze:Nawet Kosma w 2004 w Lubinie, sam jechał 25 okrażeń na 28 i wygrał. Co prawda miał przy tym trochę szczęścia, ale tak czy inaczej był mocny.
I swoja "moc" potwierdził na MŚ w Sulmonie we wszystkich swoich startach, a w szczególności w sztafecie!!!

Mnie tam akurat nie było we włoszech, wyniki tez nie za wesołe, ale jednak w Lubinie dobrze jechał. A we włoszech może zabrakło mu doświadczenia na takich zawodach w końcu był pierwszy raz. Później jeszcze w Poznaniu dobrze mu poszło, ale nie wiem jak tam było. Nie to żebym go bronił

: pn sierpnia 28, 2006 3:08
autor: WFH
małysz pisze:Nawet Kosma w 2004 w Lubinie, sam jechał 25 okrażeń na 28 i wygrał. Co prawda miał przy tym trochę szczęścia, ale tak czy inaczej był mocny.
Zgadza sie. I nie ma co teraz gadac czemu tak sie stalo, potwierdza to tylko, ze czasem samemu tez sie uda.
A co do Sulmony to juz inna sprawa...
: pn sierpnia 28, 2006 3:12
autor: zico
Można też nieźle uciec, ale na ostatnich 4 (Lubin, chyba 2003) dogonić nawet w dwie osoby... Kto pamięta ucieczkę Pawła Surowiaka i pogoń Witka Mazura i kogoś jeszcze? Na ostatnich okrążeniach dopadli w 2 Pawła i finał był taki, że wygrał Witek.
: pn sierpnia 28, 2006 3:18
autor: WFH
zico pisze:Można też nieźle uciec, ale na ostatnich 4 (Lubin, chyba 2003) dogonić nawet w dwie osoby... Kto pamięta ucieczkę Pawła Surowiaka i pogoń Witka Mazura i kogoś jeszcze? Na ostatnich okrążeniach dopadli w 2 Pawła i finał był taki, że wygrał Witek.
Pamietamy, pamietamy...
Surowiak uciekal przez dosyc dlugi dystans, ale Witek z Gonzem(Robert Kustra) nie tracili dystsnsu, tylko "kontrolowali" ta ucieczke i jak niedlugo przed koncem dojechali do Pawla, to byl juz baaardzo zmeczony i nie dal rady na finiszu z Witkiem.
: pn sierpnia 28, 2006 3:22
autor: zico
A no tak, Robert Kustra... Ale z tego, co pamiętam to Paweł daleko im odjechał, na pewno nie mieli go w polu widzenia przez długi czas. Kontrola polegała tylko na tym, że ekipa krzyczała, że mają niedaleko

Więc o kontroli słabo tu mówić

Kontrola nastąpiła jak już się szczepili razem

: pn sierpnia 28, 2006 3:23
autor: WFH
zico pisze:A no tak, Robert Kustra... Ale z tego, co pamiętam to Paweł daleko im odjechał, na pewno nie mieli go w polu widzenia przez długi czas. Kontrola polegała tylko na tym, że ekipa krzyczała, że mają niedaleko

Więc o kontroli słabo tu mówić

Kontrola nastąpiła jak już się szczepili razem

A mi sie wydaje, ze jednak caly czas mieli go w zasiegu wzroku...
: pn sierpnia 28, 2006 3:30
autor: matej
Mi sie tez wydaje, ze ta ucieczka byla jednak kontrolowana...
: pn sierpnia 28, 2006 4:04
autor: LTM
A ja myślałem, że to Gonzo zawsze wszystkim ucieka!!
