Witam.
Ponizej garsc wrazen z przejazdu integracyjnego w ramach
niedzielnej eskapady integracyjnej na rolkach z Giżycka (Wilkasków) i Warszawy (Ząbek) do Łomży.
Pomysłodawcą był Andrzej Lemieszek z "Maters" Gizycko i Gizyckiego Stowarzyszenia Lyzwiarskiego. Odjazd z obu miejscowości 22lipca 2007 rano po godz 4.00 on, ja 4.15
Po zjechaniu się nas obu w Łomży, okazało się, że przyjęliśmy dwie różne strategie rozegrania przejazdu:
Strategia Andrzeja:
===================
On nic ze sobą nie wziął oprócz jednego łożyska, kółka i klucza do odkręcania kółek. - no i kasy. Przed wyjazdem najadł się witamin i napił. Po drodze stawał tylko trzy razy żeby kupić coś do picia i przegryzienia. Jedna para skarpet na nogach. Bez żadnych ochraniaczy. Nie wziął żadnych butów po jeździe.
Jego waga bez bagażu - 70kg
Jego wiek 49
Strategia moja:
===============
Plecak, 4 litry picia (2 litry w Camel-Backu i 2 w 4-rech bidonach, z treściwą zawartością, 8 paczek żelków (zjadłem po drodze może 3 paczki), rodzynki(spróbowaliśmy obaj dopiero po wszystkim), czekolada(próbowaliśmy-za słodka). 6 par zapasowych skarpet zmienianych co godzinę, ręcznik, zapasowa koszulka i spodenki, 2 kółka zapasowe z łożyskami, 2 śruby do przykręcania kółek, klucz do wykręcania śrub mocujących kółka. Średnio co godzinę postój i zmiana skarpet. Kamizelka odblaskowa na plecaku, latarki mrugające z przodu i z tyłu. Ochrniacze siatkarskie na kolana z "Decathlonu" (sprawdziły się znakomicie jako stabilizacja kolan ( nic kolana nie bolały) i wrotkarskie na łokcie.
Stoper do pomiaru czasu( nie sprawdził się w takich warunkach, na 1-zym postoju schowałem do plecaka, bo rozpraszał uwagę i wprowadzal przekłamania).
Żadnych butów po jeździe ( przez zapomnienie).
Moja waga bez bagażu - 64kg, z bagażem 70kg
Moj wiek 53,5
Jego sprzęt:
============
- kółka 4x90mm, POWERSLIDE
- łożyska ABEC7, raczej nowe
- buty Viking stare z miekkim spodem
============
Mój sprzęt:
===========
- kółka 3x100mm, POWERSLIDE przerobione przeze mnie na pełne lekkie
- łożyska Japońskie Ninja MiniMiser 5-letnie
- buty Viking stare ze sztywnym spodem
Skutki:
========
Obaj dojechaliśmy do celu w miarę przyzwoitym czasie.
On pokonał 120 km, zajęło mu to 7 godzin z 3 postojami na zakupy i dożywianie.
Ja trochę więcej (według mnie 130km, według A.L. 140, a według szacunków trenera Andrzeja Swiecickiego z ubiegłego tygodnia - 150km). Zajęło mi to 8 godzin, w tym 8 postojów po 10-15 minut każdy.
Srednia prędkość samej jazdy na rolkach obu intergratorów 20km/godz
Straty, minusy:
===============
1 A.L. - odarty naskórek na zewnętrznych stronach kostek.
==
Ja
==
1 - Trochę starte kółka.
2 - Jedno zatarte łożyko Ninja (od schodzenia na skarpy na postojach)
3 - Odparzenie skóry - bąbel średnicy 3,5cm na wewnętrznej stronie prawej stopy, małe zdarcie naskórka na takiej samej stronie lewej stopy i pęcherze na boku dużych placów obu stóp( skutek 6 par skarper ftotowych niestety ze szwem z "GO-Sportu" i tylko jednej pary bez szwu z "Decathlonu" no i starych, po kimś, wyczłapanych butów "Vikinga" z wkładkami po bokach wyciętymi z podkładki od myszy komputerowej. Lekko opuchnięte kości przy kostkach.
4 - Bębenki uszu lekko nadwyrężone od słuchania obtrąbień. Trąbi co 10-ty 20-samochód, ale czasem kilka kolejnych naraz. Najbardziej trąbią kierowcy Maluchów, Tico i Holendrzy! Nie trąbią Autobusy i TIRy.
5 - Szybko się męczą stopy(od jazdy po nierównej nawierzchni) gdy się mocno ściśnie sznurówki, ale z drugiej strony jak się nie ściśnie , to szybciej się odparzają. Niestety, muszę zbierać kasę na najwygodniejsze buty do długiej jazdy.
6 - Najgorsza tortura, po akcji: napiłem się w Łomży i kupiłem na drogę sporo świeżej mrożonej wody mineralnej a kierowca PKSu ( było ich dwóch, drugi pilnował pierwszego) nie chciał stanąć po drodze, tym bardziej że kurs był spóźniony i po drodze mieliśmy oberwanie chmury i 30 minutowy korek.
7 - Jest jeszcze sporo dworców auobusowych PKS bez toalet
Zyski, plusy:
=============
1 - Przekonanie się osobiście, że da się takie dystanse jeździć w Polsce w normalnym niedzielnym turystycznym ruchu drogowym bez żadnej obstawy i zabezpieczeń, bez mediów, szumu i sponsorów.
2 - Przekonanie się, że TIRy jeżdżą nawet w weekendy, pomimo wyraźnego zakazu, a Policja tym się nie przejmuje.
3 - Każdy sposób rozegrania przejazdu może być dobry, byle starczyło siły woli i chęci walki do końca.
4 - Jazda solo - w pojedynkę, też jest możliwa, chociaż na pewno trudniejsza wysiłkowo.
5 - O dziwo, pomimo sporego dystansu 6 - 7 razy dłuższego od tych które jeżdżę na zwykłych treningach na Stegnach, żadnych zakwasów (no prawie) w nogach( mogę normalnie zejść ze schodów, z czym mam czaem problemy po codziennym mocnym powrocie rowerem z pracy i ze Stegien), a w ogóle zero bólu w krzyżu ( tylko lekki na pierwszych 20 kilometrech) w krzyżu, co na Stegnach męczy mnie już od 30 rundy wzwyż,(tyle, że tam jeżdżę nisko, a na szosie jechałem, prawie na stojąco).
6 - Picie z Camel-backa z kranikiem jest wprawdzie wygodniejsze niż sięganie za każdym razem po bidon na plecach, ale powoduje rozchlapywanie picia na buty, co zagraża łożyskom i dalszej jeżdzie, tak że jest pewność, że lepiej pić z bidonu. Przy asekuracji z samochodu może ktoś podawać bidony jak kolarzom na wyścigach.
7 - Pogardzane od kilku lat łożyska Japońskie Ninja MiniMiser ( których używam od 5 lat i porównuję z innymi), sa o kilka klas lepsze od każdych innych, pomimo złych notowań u zawodowców
8 - Na długą jazdę szosą musi byc zupełnie inna technika niż na torze, raz ze względu na dystans, dwa ze względu na niespodzianki typu dziury, sapękany asfalt, koleiny od Tirów ( z których nie bardzo można wyjaechać gdy pędzi sznur samochodów, trzy na ruch samochodowy - nie da się pojechać szeroko, długim krokiem.
9 - Nabraliśmy przekonania, że przyszłoroczny rajd na rolkach dookoła Polski jest realny, w zasięgu możliwości, szczególnie gdyby jeździć codziennie po trzy etapy 40 kilometrowe o różnych dobrze dobranych porach.
10 - Gdyby była asekuracja z samochodu, mogłbym się wycofać przed czasem, a tak to nie było innego wyjścia tylko jechać do przodu i dojechać za wszelką cenę.
11 - Potrzebuję więcej takich treningów żeby wzmocnić stopy, ale może już na porządnej nawierzchni na torze.
12 - Zdobycie wiedzy, że ewentualny samodhód asekurujący z przodu powiniem być zdecydowanie dalej z przodu, żeby nie zasłaniał widoku dziur, szpar i innych pułapek na jezdni, a ewentualny asekurujący z tyłu dostatecznie blisko, żeby omijające go samochody nie wpadały na jadących rolkarzy.
13 - Poznanie stanu dróg krajowych nr 631, 8 i nr 667 z punktu widzenia jazdy na rolkach - jest wiele kilometrów w beznadziejnym stanie, a głównie pobocza: popękane, z szerokimi szczelinami, dziurami, siatką pęknięć - szczególnie na podjazdach.
Skoro jest tak, to jak mogą wyglądać drogi niższej kategorii? Co my mamy w tej Europie?
14 - Trafiają się porządni ludzie w pędzących samochodach, z jadnego z naszą rejestracją WWL pokazywali mi przez tylną szybę kciuki do góry, kilka samochodów, m.in. z rejestracją NGI zamrugało mi światłami awaryjnymi.
15 - Ani razu nie zaczepiła mnie Policja. Andrzeja tylko raz, w Piszu, ale wyjaśnił im, że wrotki nie mają hamulców i dostał tylko ustne pouczenie że stwarza zagrożenie.
16 - Jak się bardzo poprosi niebiosa, to pogoda też może sprzyjać.
17 - Motyw do zastanowienia: chyba nie warto badać wcześniej trasy, bo możnaby się zniechęcić, a jak się nie wie, to trudno: trzeba przejechać i koniec. Aby tylko drogi były dostępne dla ruchu.
18 - Przekonanie się, że w niedzielę ani w Łomży w okolicy dworca PKS, ani w Warszawie po południu przy słynnym największym i najbrzydszym Jarmarku Europa, przy Dworcu PKS Stadion nie da się kupić nic na nogi.
19 - Mieliśmy kilku przygodnych fotografów przy stolikach Mac Donalda w Łomży. Dodatkowo , na prośbę Andrzeja, jeden zrobił nam kilka zdjęć i dośle mailem. Okazał się gość z sąsiadującej z Ząbkami Zielonki, z żoną i małym dzieckiem.
20 - Humor, zadowolenie i poczucie "dobrze spełnionego obowiązku" i pasjonującej, bogatej w adrenalinę niedzielnej przygody.
21 - Gratulacje od Pani prezes GSŁ i od Fotografa który zrobił nam zdjęcia i przesłał mailem.
Link do zdjec wykonanych przez fotografa Rafala Grabowskiego
http://rafalgrabowski.pl/rolki_duze.zip
Podsumowując krótko cały niedzielny wypad: więcej plusów niż minusów.
Pozdrawiam
