Przesadzacie. Zaraz łobuzy. Ja bym się martwiła jakby się w ogóle nikt nie oglądał ani nie zaczepiał.
A szanowna koleżanka
Anna65 to się nigdy nie ogląda?
Ja tam się przyznam, że nie ma nic przyjemniejszego jak jechać za takim zgrabnym tyłeczkiem i podziwiać ruchy. Można też czasem nawet zaczepić i miło porozmawiać. Ja tam gustuję oczywiście w męskich tyłeczkach... A te obcisłe wrotkarskie stroje podkreślają zalety... (oczywiście jak ktoś je ma

).
Jak to określiłaś
niektórzy z rolkarzy "podtatusiali" faceci, którzy udają fajnych kolegów...mają super fury... a oni zaczepiają laski na Malcie (jeżdżąc za nimi obserwując ich ruchy itd...) a w samochodzie siedzi żona albo żona i dziecko
I co z tego? Ano nic. A, że żona i dziecko w samochodzie. Może nie lubią jeździć na rolkach?
Sama wielokrotnie jeździłam z takimi "podtatusiałymi" rolkarzami, a w samochodzie lub na ławeczce siedziała nierolkowa żona z dzieckiem. Oczywiście siłą wyciągnięta z domu przez męża-rolkarza.
W większości przypadków są to osoby szukające kontaktów z innymi ludźmi tak samo lubiącymi rolki jak oni. Najczęściej chcą tylko porozmawiać i nic więcej. Pożalić się na rodzinę, paskudną pracę, chorobę itd. Część z nich to jednak osoby samotne. A podrywacze? Zdarzają się. Wystarczy nie dać się poderwać, ale porozmawiać przecież można.
To oczywiście moja opinia i dotyczy Krakowskich Błoń, gdzie mówi się do wszystkich na ty, nawet do tych po 60

. Myślę, że można by to i na Maltę uogólnić. Ludzie wszędzie są jednakowi i chodzą na rolki przeważnie w celach towarzyskich. Za wyjątkiem zawodowców i innych takich...