Prędkość - sprzęt a trening
: czw kwietnia 22, 2010 9:42
Witam wszystkich
Od pewnego czasu zastanawiam się, czy nie spróbować wrotkarstwa szybkiego. Skoro ludzie pokroju Zico, którzy pół życia jeździli agressive itp. przesiadają się na speed i świata poza nim nie widzą to coś w tym musi być. Myśle że warto chociaż spróbować a na pewno w przyszłym sezonie. Zwykle jeżdżę sobie spokojnie co chwile jadąc do tyłu i do przodu, jakaś przekładanka, itp. taki lajcik. Wyjeżdżając na ulice na freeride czasami trochę lubię depnąć ale są to takie zrywy max 100m głównie żeby wejść w ostry zakręt przy możliwie największej prędkości. Generalnie nie przemęczam się tak żeby dostawać mocnej zadyszki podczas jazdy. W pracy siedzę cały czas. Czyli zero wydolności i kondycji.
Moje pierwsze pytanie jest następujące: czy uzyskanie przyzwoitej kondycji jest proste ćwicząc powiedzmy raz w tygodniu? Nie zamierzam być demonem prędkości. Chodzi mi tylko żeby na półmaratonie nie przyjechać ostatni. Czy jest to tak, że jak się załapie odpowiednią technikę to się jedzie i jedzie (podobnie jak z pływaniem gdzie 40 czy 60 basenów nie robi różnicy)? Obserwowałem dzisiaj trenujących i pierwsze wrażenia miałem: "Dżizus krajs - przy takiej intensywności jak oni to wytrzymam 5 minut. Ja bym ich rowerem nie przegonił".
Moje drugie pytanie to sprzęt: Zrobiłem sobie mały test i i przejechałem jedną maltę (5,5km) na 90% gwizdka. Zajeło mi to 20minut w żelastwach Twisterach. Jak realnie +/- można skrócić ten czas jadąc na np. Race Machine'ch przy tej samej wydolności organizmu?
Moje trzeci pytanie to jak będę kupował w przyszłości sprzęt to kupować od razu niski but czy najpierw coś pogroju Speedmachine?
Pozdro
Od pewnego czasu zastanawiam się, czy nie spróbować wrotkarstwa szybkiego. Skoro ludzie pokroju Zico, którzy pół życia jeździli agressive itp. przesiadają się na speed i świata poza nim nie widzą to coś w tym musi być. Myśle że warto chociaż spróbować a na pewno w przyszłym sezonie. Zwykle jeżdżę sobie spokojnie co chwile jadąc do tyłu i do przodu, jakaś przekładanka, itp. taki lajcik. Wyjeżdżając na ulice na freeride czasami trochę lubię depnąć ale są to takie zrywy max 100m głównie żeby wejść w ostry zakręt przy możliwie największej prędkości. Generalnie nie przemęczam się tak żeby dostawać mocnej zadyszki podczas jazdy. W pracy siedzę cały czas. Czyli zero wydolności i kondycji.
Moje pierwsze pytanie jest następujące: czy uzyskanie przyzwoitej kondycji jest proste ćwicząc powiedzmy raz w tygodniu? Nie zamierzam być demonem prędkości. Chodzi mi tylko żeby na półmaratonie nie przyjechać ostatni. Czy jest to tak, że jak się załapie odpowiednią technikę to się jedzie i jedzie (podobnie jak z pływaniem gdzie 40 czy 60 basenów nie robi różnicy)? Obserwowałem dzisiaj trenujących i pierwsze wrażenia miałem: "Dżizus krajs - przy takiej intensywności jak oni to wytrzymam 5 minut. Ja bym ich rowerem nie przegonił".
Moje drugie pytanie to sprzęt: Zrobiłem sobie mały test i i przejechałem jedną maltę (5,5km) na 90% gwizdka. Zajeło mi to 20minut w żelastwach Twisterach. Jak realnie +/- można skrócić ten czas jadąc na np. Race Machine'ch przy tej samej wydolności organizmu?
Moje trzeci pytanie to jak będę kupował w przyszłości sprzęt to kupować od razu niski but czy najpierw coś pogroju Speedmachine?
Pozdro