jazda po mokrym
: wt grudnia 11, 2007 10:08
Hej,
W niedzielę pierwszy raz jeździłem po mokrym, bardzo gładkim parkowym asfalcie. Jakoś się udało, że akurat moje kółka dobrze trzymały (no name'y).
W ostatniej fazie odbicia, szczególnie na najgładszych odcinkach i przy rozpędzaniu noga odpychająca uciekała, o ile nie odpychałem się bardziej łagodnie. No ale to spowalniało przyspieszanie, np. po zakrętach.
I zastosowałem patent z biegówek (do łyżwy), w których krawędź jest tępawa i na twardym podbiegu też się ślizgają. Przed odbiciem prostuję nieco ciało, a samo odbicie kieruję pod mniejszym kątem do podłoża, tzn. bardziej pionowo, bliżej środka ciężkości, dodatkowo dopychając w dół wrotkę takim lekkim przysiadem. Trudno to wytłumaczyć, ale działa, choć nieco męczące.
Czy to dobry sposób, czy nie bardzo? Jakie są Wasze patenty na słabszą przyczepność?
Janusz
PS. Zico, dzięki za x-bionic, to działa!
W niedzielę pierwszy raz jeździłem po mokrym, bardzo gładkim parkowym asfalcie. Jakoś się udało, że akurat moje kółka dobrze trzymały (no name'y).
W ostatniej fazie odbicia, szczególnie na najgładszych odcinkach i przy rozpędzaniu noga odpychająca uciekała, o ile nie odpychałem się bardziej łagodnie. No ale to spowalniało przyspieszanie, np. po zakrętach.
I zastosowałem patent z biegówek (do łyżwy), w których krawędź jest tępawa i na twardym podbiegu też się ślizgają. Przed odbiciem prostuję nieco ciało, a samo odbicie kieruję pod mniejszym kątem do podłoża, tzn. bardziej pionowo, bliżej środka ciężkości, dodatkowo dopychając w dół wrotkę takim lekkim przysiadem. Trudno to wytłumaczyć, ale działa, choć nieco męczące.
Czy to dobry sposób, czy nie bardzo? Jakie są Wasze patenty na słabszą przyczepność?
Janusz
PS. Zico, dzięki za x-bionic, to działa!