Strona 1 z 2

Malta - zasady ustąpienia pierwszeństwa, kontrola nad jazdą

: ndz czerwca 17, 2007 11:28
autor: zico
Nie wiem czy coś się zmieniło w przepisach ustąpienia pierwszeństwa, ale dzisiaj miałem taki przypadek:

Jedziemy w 2 osoby i po drodze spotykamy znajomych - wszyscy na rolkach, wyhamowałem sobie wjeżdżając na trawę, bo trochę zasuwaliśmy. Zaczynamy jechać sobie z grupką w miarę ogarnięci szykując się do ustawienia gęsiego. Zdążyłem się jeszcze obrócić do tyłu z ciekawości czy nie jedzie jakiś nieogarnięty za nami - no i pech chciał, że jechał i to nie wolno. Szybko poinformowałem ekipę, że jedzie rolkarz, ale czasu było za mało - jechał w tym samym kierunku, co my, tylko że dużo szybciej. Na 100% widział nas, a jak nie widział, no to nie pomyślał, że może coś być. Prawie wleciał w Agę, na szczęście nic się nie stało. Krzyknąłem do niego, żeby kontrolował jazdę - nie powiem, technikę jazdy miał dobrą, jechał szybko, ale to nie znaczy, że umie jeździć - prędkość trzeba kontrolować. No i zaczęła się polemika - przeprosił Agę - jedynie z nią miał kontakt w czasie szaleńczego wymijania i do mnie z tekstem, że to ja nie zachowałem bezpieczeństwa i (UWAGA!) nie poinformowałem reszty, że on jedzie! No słabo mi się zrobiło, nie dość, że spojrzałem w tył (a nie musiałem), poinformowałem resztę, że jedzie to jeszcze wielkie halo, że musiał nas omijać.

Zwracam się z pytaniem, (bo już sam nie wiem ;) ) czy jeżeli jedziemy sobie spokojnie, (fakt, że trochę zajęliśmy alejki, ale było nas widać z daleka na pewno i już się ładnie układaliśmy do gęsiego) to powinnyśmy uważać na tych, co nas wyprzedzają, omijają jadąc za nami? Oczy na tyłku za przeproszeniem?
Facet miał takie pretensje żebyście nie uwierzyli - skwitowałem krótko, żeby lepiej nauczył się jeździć. Co z tego, że ma prawidłową technikę odepchnięcia i jedzie w miarę szybko (dogoniłem go i widać było, że chciał się pościgać - wjechałem mu na ambicje widocznie, specjalnie chciałem zobaczyć jak sobie radzi odpychając się, bo powiedział, że umie jeździć) jak nie potrafi kontrolować tej prędkości.

Sam już nie wiem ;) - jadę za kimś, wyprzedzam, omijam - to w szczególności ja jestem odpowiedzialny za ten manewr. Trochę inaczej wygląda sprawa kiedy osoby jadą naprzeciwko siebie - razem muszą się trzymać prawej strony.

Napiszcie, co sądzicie o tej sytuacji. Jeśli coś muszę dokładnie wyjaśnić - napiszę w szczegółach, ale sądzę, że jest już i tak bardzo klarownie :)

: ndz czerwca 17, 2007 11:42
autor: kmieto7
Na torze wygląda to tak że ten co jedzie szybciej i dogania kogoś krzyczy (informuje ) lewa wolna i doganiany usuwa się na prawą stronę. I powinno być ok :D Wszystko zależy kto jak jest kumaty bo nie wszyscy się do tego stosują. Jak jadę na ścieżce rowerowej i zaczynam wyprzedać rowerzystę to jest i w szoku że go wyprzedzam i jeszcze bardziej że go wyprzedzam na rolkach :evil:

: ndz czerwca 17, 2007 11:44
autor: kwisc
Wiadomo, ze ten kto wyprzedza musi uwazac. Szczeoglnie jak widzi grupke rolkarzy to musi zwolnic, albo ominac ich bardzo szeroko. Musi brac pod uwage np. to ze to moze byc grupka uczacych sie rolkarzy i w kazdej chwili moze ktoremus odjechac rolka albo cos podobnego. Tez jadac na nartach czy snowboardzie nieraz prawie wpadalem na poczatkujacych i ich przepraszalem, bo to byla moja wina pomimo tego, ze to oni mi wjezdazali nieraz pod narty(trzeba obserwowac caly stok :wink: ). Oczywisice wiem, ze Wy poczatkujacy nie byliscie, ale on niemogl byc tego pewien i pewien, ze go widzicie. Koles pewnie sam wiedzial, ze popelnil blad, ale trudno mu sie do tego przynac i sie na kim wyzyl, a nie mogl na kobiecie :wink: Nietstety ludzie sa rozni :?

: ndz czerwca 17, 2007 11:45
autor: zico
kmieto7 pisze:Na torze wygląda to tak że ten co jedzie szybciej i dogania kogoś krzyczy (informuje ) lewa wolna i doganiany usuwa się na prawą stronę. I powinno być ok :D Wszystko zależy kto jak jest kumaty bo nie wszyscy się do tego stosują. Jak jadę na ścieżce rowerowej i zaczynam wyprzedać rowerzystę to jest i w szoku że go wyprzedzam i jeszcze bardziej że go wyprzedzam na rolkach :evil:
No właśnie, a koleś ani mee, ani bee - dopiero jakieś pretensje i uwagi jak cudem nas ominął, a spokojnie na trawę mógł wjechać.

Jechaliśmy alejką z serpentyną - szerokość ze 2 - 2,5 metra. Po lewej krzaki, po prawej bardzo dużo utwardzonej trawy, można spokojnie jechać - sam sprawdziłem ;)

A co do rowerów - wielu robi oczy :) :shock:

: ndz czerwca 17, 2007 2:11
autor: Caravan
Kiedy kogoś wyprzedzam (żadko bo żadko ale jednak :wink: ) zawsze wołam "wyprzedzam z lewej!", albo "wyprzedzam z prawej!". Takie zachowanie jest w pełni naturalne i zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Rolkarz przede wszystkim musi patrzeć przed siebie, żeby na kogoś/na coś nie wpaść i trudno jest wymagać, aby co chwila zerkał do tyłu. No chyba, że zamierza wykonać jakiś gwałtowny manewr, który może zaskoczyć jadących za nim. No ale przy wyprzedzaniu obowiązek ostrzegania leży na wyprzedzającym, nie na wyprzedzanym.

: ndz czerwca 17, 2007 4:22
autor: sylviku
Caravan pisze:Kiedy kogoś wyprzedzam (żadko bo żadko ale jednak :wink: ) zawsze wołam "wyprzedzam z lewej!", albo "wyprzedzam z prawej!". Takie zachowanie jest w pełni naturalne i zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Rolkarz przede wszystkim musi patrzeć przed siebie, żeby na kogoś/na coś nie wpaść i trudno jest wymagać, aby co chwila zerkał do tyłu. No chyba, że zamierza wykonać jakiś gwałtowny manewr, który może zaskoczyć jadących za nim. No ale przy wyprzedzaniu obowiązek ostrzegania leży na wyprzedzającym, nie na wyprzedzanym.
Hehe. Pozostaje jeszcze kwestia taka, że nie zawsze rolkarz od razu usuwa się na właściwą stronę ;) jest trochę ludzi, ktorzy slysząc: lewo - skręca w prawo ;) i odwrotnie (na przykład mój kolega)

Masz rację zico oczywiście - to osoba doganiająca musi uważać i się kontrolować z jazdą.

: ndz czerwca 17, 2007 7:12
autor: WFH
Wiadomo, ze osoba wyprzedzajaca musi uwazac, ale warto tez jechac w ten sposob, zeby nie zajmowac calej szerokosci trasy...

: ndz czerwca 17, 2007 9:44
autor: Przemo
A przede wszystkim moi mili, to reguła ograniczonego zaufania, w tym przypadku po stronie tego, który wyprzedzał.No ale coż, "buraków" u nas dość dużo, a Ty Zico z ekipą na "buraka" trafiłeś.Wasze zachowanie było, z tego, co piszesz prawidłowe,a jego nieprawidłowe.A na ścieżce rowerowej też obowiązują przepisy ruchu drogowego, może "burak" tego nie wiedział,ale teraz już wie.

: ndz czerwca 17, 2007 10:27
autor: ALAN54
Jest rada na kolesia - trzeba go poszczuć bezkompromisowym Markiem z jego charakterystycznym: HALOI!!!!!!!!!!!

: pn czerwca 18, 2007 10:32
autor: Andrzej
Przemo pisze:A przede wszystkim moi mili, to reguła ograniczonego zaufania
W pełni się z kolegą zgadzam. Jak wychodzę z domu o 5.20 rano i mówię ze idę na rolki to żona rzeczywiście ma do mnie ograniczone zaufanie :cry:

A poważniej:
Oczywistą sprawą jest że za bezpieczeństwo w takiej sytuacji odpowiada osoba nadjeżdzająca z tyłu (tak jak w narciarstwie gdzie jest nawet spisany kodeks jazdy). Wiecie dobrze że oglądanie sie za siebie na rolkach nie jest wcale sprawą łatwą.
Kiedy jedziemy szybciej i dojeżdzamy do rolkarza, pieszego, rowerzysty i innych zjawisk drogowych to w naszym własnym interesie jest poinformowanie go odpowiednio wcześniej komunikatem werbalnym, iż zbliżamy się do niego i dobrze było by zachować obopólną ostrożność. To co krzyczymy jest oczywiście zależne od prędkości z jaką się zbliżamy. Trzeba pamietać, że osoba którą wyprzedamy, z całego naszego zdania: "Szanowny Panie, czy mógłbym prosić u ustąpienie drogi po lewej stronie" zrozumie zapewne jeden, w porywach dwa wyrazy. Stąd też kiedy trenujemy (a więc wydaje nam się ze jeździmy szybko), odpowiednio wcześniej osoba jadąca z przodu i udająca lokomotywę pociagu jadącego za nią, krzyczy w sposób stanowczy, aczkolwiek ciagle jeszcze miły słowo: UWAGA (dopuszczalne jest też miłe HALO). Z doświadczenia wiemy,iż komunikat o treści: LEWA WOLNA jest często nie zrozumiały, zwłaszcza dla płci pieknej :wink:
Nieco inaczej ma się sprawa gdy uprawiamy tzw. fitnes. Wtedy podjeżdzamy do uprzednio wytypowaniej Pani i pytamy jak sie dzisiaj miewa nadmieniając ze czarująco wygląda. Jeśli rzeczoną Panią widzimy pierwszy raz na oczy mozemy rozpocząć od propozycji pomycy, lub zapytania o pogodę, wspólnego ponarzekania jaki ten sport jest cieżki itd.

Osobną kategorię stanowia czworonogi. O ile kociaki ( nie mylic z Paniami o których było w poprzednim zdaniu) nie stanowia problemu to poważnym zagrożeniem sa luźno biegajace sobie pieski. Kiedy informujemy właściciela ze piesek powinien chodzic na smyczy, dowiadujemy się że mamy sie nie bać bo on nie gryzie. Moze i piesek nie gryzie, ale prędkosć zabija- jak mawia Zico.

A wracając do sytuacji, która przydarzyła się Kubie w niedzielę pozwolę sobie przypomnieć mu sytuację takze z malty, z przed około 1 miesiąca.
Kiedy na moje, rzeczowe i wypowiadane w spokoju argumenty Pani nadal nie chciała zapiąć pieska na smycz podjechał nasz wspaniały kolega i powiedział: "z takimi to trzeba ostro" no i poszło: " Ty stara k...., zabieraj tego kun.... bo mu ten pysk obiję" Potem było juz tylko gorzej:^$^$$&%*&^&$^$%$$%^%*^(*
Ale ..... pomogło i Pani zapięła pieska na smycz.
Moze więc z tym co to taki szybki był też tak trzeba było?

: pn czerwca 18, 2007 3:12
autor: malczan85
Andrzej pisze:A wracając do sytuacji, która przydarzyła się Kubie w niedzielę pozwolę sobie przypomnieć mu sytuację takze z malty, z przed około 1 miesiąca.
Kiedy na moje, rzeczowe i wypowiadane w spokoju argumenty Pani nadal nie chciała zapiąć pieska na smycz podjechał nasz wspaniały kolega i powiedział: "z takimi to trzeba ostro" no i poszło: " Ty stara k...., zabieraj tego kun.... bo mu ten pysk obiję" Potem było juz tylko gorzej:^$^$$&%*&^&$^$%$$%^%*^(*
Ale ..... pomogło i Pani zapięła pieska na smycz.
Moze więc z tym co to taki szybki był też tak trzeba było?
To się nazywa ostra jazda :twisted: :twisted: :twisted:

: pn czerwca 18, 2007 3:30
autor: art
Andrzej pisze: W pełni się z kolegą zgadzam. Jak wychodzę z domu o 5.20 rano i mówię ze idę na rolki to żona rzeczywiście ma do mnie ograniczone zaufanie :cry:

Nieco inaczej ma się sprawa gdy uprawiamy tzw. fitnes. Wtedy podjeżdzamy do uprzednio wytypowaniej Pani i pytamy jak sie dzisiaj miewa nadmieniając ze czarująco wygląda. Jeśli rzeczoną Panią widzimy pierwszy raz na oczy mozemy rozpocząć od propozycji pomycy, lub zapytania o pogodę, wspólnego ponarzekania jaki ten sport jest cieżki itd.
Ciekawe czemu żona ma ograniczone zufanie :) :?:

: pn czerwca 18, 2007 3:42
autor: Andrzej
art pisze:
Andrzej pisze: W pełni się z kolegą zgadzam. Jak wychodzę z domu o 5.20 rano i mówię ze idę na rolki to żona rzeczywiście ma do mnie ograniczone zaufanie :cry:

Nieco inaczej ma się sprawa gdy uprawiamy tzw. fitnes. Wtedy podjeżdzamy do uprzednio wytypowaniej Pani i pytamy jak sie dzisiaj miewa nadmieniając ze czarująco wygląda. Jeśli rzeczoną Panią widzimy pierwszy raz na oczy mozemy rozpocząć od propozycji pomycy, lub zapytania o pogodę, wspólnego ponarzekania jaki ten sport jest cieżki itd.
Ciekawe czemu żona ma ograniczone zufanie :) :?:
Jak mówię że idę na ryby to też się dziwi :lol:
A może to wszystko przez te sms wieczorne :?:

: pn czerwca 18, 2007 5:26
autor: art
Wszystko przez ten dziób - jest mocno atrakcyjny :) :) :) Nie każdy taki ma. Żona może być zazdrosna.

: pn czerwca 18, 2007 5:53
autor: ALAN54
art pisze:Wszystko przez ten dziób - jest mocno atrakcyjny :) :) :) Nie każdy taki ma. Żona może być zazdrosna.
Oj Koledzy uważajcie - dyskusja zmierza w niewłaściwym kierunku! Zaraz zaczną się posty o rowerach, a co rowery mają - wiadomo! Stąd do Giertycha juz tylko krok. No i w konsekwencji - ban :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: