Strona 1 z 2
dlaczego tylko kask?
: ndz sierpnia 28, 2005 10:23
autor: sławek
Witka!:)
Zastanawia mnie jeden fakt.
Dlaczego większość zaawansowanych rolkarzy używa tylko kasku zamiast całego zestawu?Przecież wiadomo że 80% upadków idzie na nadgarstki w którym momencie uderza sie głową:)chyba że przy zderzeniu czołowym z samochodem:)
Prawde mówiąć wiem że wszystkie ochraniacze troche ważą i krępują ruchy a co za tym idzie kręci sie gorsze czasy ale zawsze może sie nawinąć w czasie treningu jakiś patyk czy kamień i wtedy nici z zawodów.
Pozdrawiam!
: pn sierpnia 29, 2005 8:35
autor: jax900
wczoraj zupełnie przypadkowo na TVN24 widziałem program 'Zdrowie' -było o deskarzach i rolkarzach (bardziej o rolkarzach choć czasem te terminy zlewały się realizatorom)
na początek strona pozytywna: w programie twierdzono, że rolki stają się niezwykle popularne wśród dzieci i młodzieży, takie 'trendy' (zresztą obserwuję to na co dzień; jak widzę rolkarzy, to kogo jest najwięcej: młodzieży, dorosłych, staruszków itd. - NIE - właśnie dzieci, jest ich naprawdę sporo - jeszcze ze 2 lata temu nie było takich widoków)
dobra dość tej dygresji; no więc w programie pan doktor opowiadał o urazach rolkarzy i przerywane to było scenami ze szpitala (dział urazowy - te małe dzieci z gipsami na nogach, rękach itp. na wyciągach - STRASZNE - najbardziej straszne było że to były naprawdę małe dzieciaki - od 5-6 lat wzwyż)
były jeszcze urywki ze skatparku (na marginesie, czy w Łodzi jest skatpark?? - bo doktor był ze szpiatal łódzkiego) - dzieciaki oczywście jeździły w kolejności:
1. bez żadnych ochraniaczy i kasku - najczęściej
2. TYLKO w kasku - rzadziej
3. w kasku i z różnymi ochraniaczami - najrzadziej
i tu nawiązuję do pytania Sławka dlaczego kształtuje się taki styl, że jeśli koniecznie ma być ochraniacz, no to już kask i nic więcej?
cały komplet jest równie ważny! (mówię o jeździe w skateparku) - widać to było po tym pokazywanym szpitalu - same urazy kończyn i tułowia a nie głowy - te chyba są najrzadzsze. Inna sprawa że sa najgroźniejsze - tak więc najlepiej w skateparku mieć full zestaw: ochraniacze+kask - obowiązkowo.
Gdyby ten materiał puścili na 'jedynce' to byłoby coś (może bez tych strasznych obrazków ze szpitala, bo wielu rodziców po zobaczeniu czegoś takiego mogłoby zakazać jazdy pociechom zamiast kupić im zabezpieczenia)
: pn sierpnia 29, 2005 9:22
autor: młodziak
Jak piszesz - kask bo urazy głowy są najkciężksz. Jak połamiesz sobie nogę - przeżyjesz. Jak połamiesz sobie rękę - przeżyjesz. Jak polamiesz sobie głowę - nie przeżyjesz. Oczywiście zgadzam się - w skateparku potrzebny jest cały zestaw ochraniaczy. Spójrz na profesjonalnych rolkarzy agresywnych, czy downhill'owych. Oni używają wszystkich dostępnych ochraniaczy. Ale w jeździe szybkiej większośc wywrotek kończy się jedynie obtarciami. Wniosek - można sobie zbroję czasem odpuścić

: pn sierpnia 29, 2005 1:35
autor: PeterCave
Jeżeli chodzi o skate-parki, to wiadomo, że tam ochraniacze są znacznie bardziej potrzebne niż podczas jazdy szybkiej.
Ale jeżeli chodzi o to drugie, to bynajmniej nie uważam, żeby ochraniacze były zbędne. Sam jeżdżę w ochraniaczach na kolana (poza maratonem i paroma razami w gdańsku). Do tych ochraniaczy da się przyzwyczaić, trzeba tylko dobrać takie, które najmniej krępują ruchy. Przez jakieś 2 godziny przymierzałem różne modele (na marginesie - Salomony są bardzo wygodne:), praktycznie nic nie krępują ruchów, jedynie co mi przeszkadza, to to, że trochę noga się pod nimi spoci). Większość urazów kolan to oczywiście zdrapki, ale jeżeli uderzy się o krawędź (np. krawędź jezdni, bruk, dziura, rower, z którym się zderzy, tory itp.), można się już z tego nie wygrzebać. Kolana to podstawa i uważam, że trzeba je chronić.
Na nadgarstki też zakładam normalne ochraniacze (trochę utrudniają chwytanie butelki, ale mam długie palce i da się przeżyć). Nie jeżdże w rękawiczkach rowerowych, bo po jednej wywrotce byłyby praktycznie do wyrzucenia, jedynie na wyścigi sobie takie sprawię.
Tylko na łokciach nic nie mam (chyba, że jeżdżę w trudnych waruknach, albo się uczę), bo te ochraniacze w istotny sposób krępują ruchy. Poza tym poważny uraz stawu łokciowego jest i tak znacznie lepszy niż uraz stawu kolanowego.
O kasku nie wspominam, bo to jest oczywiste.
I jeszcze na podsumowanie napiszę tyle, że żadne ochraniacze ani kask, nie zwalniają z obowiązku uważania i dostosowania prędkości do warunków. Jak narazie moje ochraniacze się nie przydały i oby nie były potrzebne.
: śr lutego 22, 2006 11:21
autor: Marfackib
młodziak pisze:Jak piszesz - kask bo urazy głowy są najkciężksz. Jak połamiesz sobie nogę - przeżyjesz. Jak połamiesz sobie rękę - przeżyjesz. Jak polamiesz sobie głowę - nie przeżyjesz.
Bardzo słuszne wnioski. Jadac kiedyś na rowerze miałem upadek, uderzając glową w asfalt pękł mi kask. Ostanio znajomy wywrócił się na lodzie, po pewnym czasie poszedł na prześwietlenie i stwierdzono krwiak na mózgu. Wiec kask to podstawa.
: pt kwietnia 28, 2006 10:57
autor: sunbeam2
Ostatnio wkręciłem się nieco w środowisko rolkarzy i zauważyłem niepokojącą tendencję. Otóż spostrzegłem że ochraniacze i kask zakładają najczęściej osoby początkujące. Póżniej, wraz z nabywaniem coraz wyższych umiejętności jeżdżenia na rolkach, osoby te pozbywają coraz większej liczby ochraniaczy a na końcu i kasku. Na pytanie dlaczego tak się dzieje odpowiadają że ochraniacze i kask to dobre dla "cieniasów" i początkujących. Trochę to dla mnie dziwne, bo osoby które uważają się za zaawansowane jeżdżą szybciej, lub wykonują takie ewolucje które skutkują większym ryzykiem odniesienia poważniejszych obrażeń. Sytuacja ta przypomina mi sytuację którą możemy często obserwować u kierujących pojazdami. Na początku wszyscy pieknie zapinają się w pasy, a potem nagle jak nauczą się trochę jeżdzić zaczynają nagle udawać mistrzów kierownicy i pasy w ich mniemaniu stają się zbedne. Skutki widzimy w statystykach. Nie wiem pod co to wszystko podpiąć: czy pod cwaniactwo, czy brak wyobraźni (ponoć wg statystyk ponad 85% kierowców uważa się za b. dobrych, może wśród rolkarzy zaczyna się wykształcać podobna tendencja). Jestem w stanie zrozumieć brak ochraniaczy i kasku u zawodników lub trenujących którym zależy na wykręceniu za wszelką cenę jak najlepszego czasu, ale u innych użytkowników rolek... coż oceńcie sami!
: sob kwietnia 29, 2006 9:43
autor: matej
Kask jest najważniejszym elementem zapewniającym bezpieczeństwo podczs jazdy, nie przesadzę jeśli napiszę, że w zeszłym roku uratował mi życie. Natomiast jeśli chodzi o ochraniacze to krępują ruchy, powodują zwiększenie temperatury ciała, większe pocenie, a co za tym idzie wiele niepotrzebnych strat. Upadki jak wiadomo się zdarzają, ale znam tylko jedną osobę, której przeszkodzilo to w starcie w zawodach. Zawodowi rolkarze nie mogą być ludźmi słabego charakteru i muszą wiedzieć że ból i obtarcia to jeden z elementów tego sportu, jeżeli nie umieją tego znieść to się do niego nie nadają. Pozatym osoba, która trenuje uczy się pewnych nawyków, które zmniejszają szkody przy upadku.
Natomiast jeżeli chodzi o amatorów to używają ochraniaczy, ale mało kto decyduje się na kask, a moim zdaniem powinno być odwrotnie, najpierw kask, bo ratuje życie, a dopiero potem ochraniacze bo niwelują ryzyko obtarć.
: śr maja 24, 2006 12:55
autor: mika
sunbeam2 pisze:Ostatnio wkręciłem się nieco w środowisko rolkarzy i zauważyłem niepokojącą tendencję. Otóż spostrzegłem że ochraniacze i kask zakładają najczęściej osoby początkujące. Póżniej, wraz z nabywaniem coraz wyższych umiejętności jeżdżenia na rolkach, osoby te pozbywają coraz większej liczby ochraniaczy a na końcu i kasku. Na pytanie dlaczego tak się dzieje odpowiadają że ochraniacze i kask to dobre dla "cieniasów" i początkujących. !
siema to wcale nie jest tak najczescviej w ochraniaczach jezdza osoby ktore uczą sie ae nie sa to początkujacy tylko uczący sie np nowych trików robia to po to by wyczuc sytuacje i gdy sa pewni siebie ściagaja ochraniacze bo są one niewygodne jednak wypadki tez zdazaja sie gdy ktos czegos jest pewien jednak chwila utraty równowagi i moze vbyc powazny wypadek wiem cos na ten temat bo miałam taki wypadek na skateparku i nie tylko
: pn czerwca 05, 2006 1:20
autor: PeterCave
matej pisze:Kask jest najważniejszym elementem zapewniającym bezpieczeństwo podczs jazdy, nie przesadzę jeśli napiszę, że w zeszłym roku uratował mi życie.
Już pisałem, że kask jest konieczny, teraz przykład z życia wzięty. Wczoraj miałem upadek do tuły, z pełnym impetem uderzyłem tyłem głowy w betonową płytę. Gdybym nie miał kasku, nie wiem czy wyszedłbym z tego. Kask się roztrzaskał, jednak głowa cała. Nie ma sensu jeździć bez kasku, bo upadki zdarzają się w najmniej spodziewanych momentach.
: pn czerwca 05, 2006 1:26
autor: WFH
Wczoraj na zawodach na Agrykoli jeden z zawodników też odnotował przykry i groźnie wyglądający upadek, po którym kask był dosłownie zmasakrowany. Gdyby nie kask też mogłoby być krucho...
Kask jest obowiązkowym wyposażeniem każdego rolkarza!!!
: pn czerwca 05, 2006 6:19
autor: Krzysztof
PeterCave pisze:
Wczoraj miałem upadek do tuły, z pełnym impetem uderzyłem tyłem głowy w betonową płytę. Gdybym nie miał kasku, nie wiem czy wyszedłbym z tego. Kask się roztrzaskał, jednak głowa cała
Współczuję!!
Ale najważniejsze, że dobrze się skończyło - czego dowodem jest post na forum.
Pozdrawiam
: pn czerwca 05, 2006 8:29
autor: funfig
Brrrr!-straszne1To znaczy,że ja jeżdżę bardzo asekurancko skoro jeszcze nieprzpierniczyłem głowa w beton.Po tej lekturze trochę zrobiło mi sie nieswojo.Pozdrawiam
: pn czerwca 05, 2006 8:57
autor: WFH
Można jeździć bardzo asekurancko i też walnąć głową w asfalt...To może być przypadek, chwila nieuwagi albo co gorsza nieuwaga innych osób czego nie można przewidzieć

Ręce albo nogi można poobcierać, w najgorszym wypadku połamać, a z głową nie ma żartów...
: czw sierpnia 31, 2006 11:24
autor: ustyn
A tak sie składa, że mam kask do sprzedania...
: czw sierpnia 31, 2006 11:25
autor: WFH
ustyn pisze:A tak sie składa, że mam kask do sprzedania...
Lepiej nie sprzedawaj, póki nie masz nowego
