Strona 1 z 1
Nowy patent na trasy dla wrotkarzy , rolkarzy.
: pt maja 18, 2007 11:53
autor: romanwrotkarz
Od ladnych kilkunastu lat, wszelkie mozliwe wladze funduja swoim mieszkancom, wyborcom, sciezki rowerowe. Wszystko dobrze, tylko ze o zgrozo sa one robione z tzw kostki Bauma (dobrze ze nie z kamiennej brukowej, chociaz bylaby przynajmniej o 100 lat trwalsza). Da sie po niej jezdzic na rolkacj ale niezbyt dlugo, max 10-15 minut. Potem odchodzi ochota do takiej jazdy bo zbyt dlugotrwaly i intensywny, przymusowy masaz wibracyjny staje sie katorga. Gdyby znalazly sie fundusze na zalanie tych falalnych nawierzchni z kostki czyms podobnym do betonu, trwalym, nie kruszacym sie po zimowych mrozach, nie bablujacycm jak warszawskie i trojmiejskie asfalty, to byloby wreszcie mnostwo tras dla rolkarzy w calej Polsce i to niewielkim kosztem. Oczywiscie pozostaje sprawa mentalnosci rowerzystow ktorzy nie cierpia rolkarzy z powodu szerokosci jazdy wiekszej niz na rowerze. Proponuje tworzyc grupy nacisku na wladze. Moze trzeba zrobic szerzej zakrojona akcje uswiadamiajaca, dac na nogi rolki paniom i panom wladzom i kazac im dlugo jezdzic po ich slawetnych kostkach dla rowerzystow.

: sob maja 19, 2007 12:04
autor: Caravan
W zeszłym roku w Rumii widziałem piękne, szerokie ścieżki dla rowerów, wykonane z ajkiejs substancji "asfaltopodobnej" w kolorze czerwonym. Czemu w Warszawie uparli się na kostkę? Chyba tylko ze względu na niską cenę, bo na pewno nie ze względu na komfort użytkowania. Nawet rowerzyści wolą jechać jezdnią asfaltową, niż po kostce.
Koszt tras z kostki Bauma
: sob maja 19, 2007 12:23
autor: romanwrotkarz
Re: Koszt tras z kostki Bauma
: sob maja 19, 2007 10:24
autor: malczan85
romanwrotkarz pisze:... Ruszmy te sprawe w calym kraju. Niech sie cos zacznie w tej prawie dziac.

...
Od czego należy zacząć ?
od czego zaczac
: sob maja 19, 2007 11:02
autor: romanwrotkarz
1. od nawiazania wspolpracy z dzialaczami rowerowymi, bo póki co rowerzystow jest chyba w Polsce wiecej niz rolkarzy.
2. od przekonania braci rowerowej, ze rolki nie sa takie straszne i przynajmniej w kilku krajach rolkarze dziela z rowerzytstami wspolne sciezki
3. robienia szumu wokól tematu, tzw. wiercenia dziury w brzuchu, pisania artykulow w prasie, ozywionych dyskusji na forach internetowych, blogach, typowania indywidulnych poszczegolnych pojedynczych sciezek w miejscowosciach i poza nimi
3. robienia planow tras wrotkarskich i rowerowo wrotkarskich i ich prezentowania, dyskusji nad nimi, wnoszenia uwag i poprawek
4. zorganizowania srodkow finansowych. W Szwajcarii istnieje cos takiego jak rejestracja rowerów polaczona z obowiazkowym ubezpieczeniem. Przydaliby sie rolkarze prawnicy by wprowadzic takie rozwiazania na grunt Polski
5. wejscia rolkarzy do samorzadow gmin, miast, wsi aby moc tam reprezentowac interesy rolkarzy
6.
7.
itd

Re: od czego zaczac
: sob maja 19, 2007 3:29
autor: malczan85
romanwrotkarz pisze:1. od nawiazania wspolpracy z dzialaczami rowerowymi, bo póki co rowerzystow jest chyba w Polsce wiecej niz rolkarzy.
2. od przekonania braci rowerowej, ze rolki nie sa takie straszne i przynajmniej w kilku krajach rolkarze dziela z rowerzytstami wspolne sciezki
3. robienia szumu wokól tematu, tzw. wiercenia dziury w brzuchu, pisania artykulow w prasie, ozywionych dyskusji na forach internetowych, blogach, typowania indywidulnych poszczegolnych pojedynczych sciezek w miejscowosciach i poza nimi
3. robienia planow tras wrotkarskich i rowerowo wrotkarskich i ich prezentowania, dyskusji nad nimi, wnoszenia uwag i poprawek
4. zorganizowania srodkow finansowych. W Szwajcarii istnieje cos takiego jak rejestracja rowerów polaczona z obowiazkowym ubezpieczeniem. Przydaliby sie rolkarze prawnicy by wprowadzic takie rozwiazania na grunt Polski
5. wejscia rolkarzy do samorzadow gmin, miast, wsi aby moc tam reprezentowac interesy rolkarzy
6.
7.
itd

No to rzeczywiscie jest wiele metod by promować rolkarzy...
Będę próbował o ile się da (narazie nie obiecuję, ale chciałbym żeby wrotkarstwo się rozwinęło w Polsce)...
: sob maja 19, 2007 4:52
autor: Ariel
W W-wie nowe i remontowane sciezki maja byc asfaltowe.
Polecam watek
Sciezki rowerowe
Od kiedy asfalt
: sob maja 19, 2007 6:23
autor: romanwrotkarz
Ariel pisze:W W-wie nowe i remontowane sciezki maja byc asfaltowe.
Polecam watek
Sciezki rowerowe
Śiwietnie. Kiedy rusza akcja przerabiania ścieżek z kostki na asfaltowe?
Czekam z wielką niecierpliwoscia. Mieszkam w Ząbkach i chciałbym jeździć do pracy w Wawie zamiast rowerem to na wrotkach. Bieda tylko w tym, że Warszawka nie umie, albo nie chce zrobić ani chodników ani ścieżek rowerowych na granicy z sąsiednia gminą. Z Ząbek jest kilka tras dojazdu do Wawy, ale niestety, żadna nie ma ciągłości w sensie pieszo-rowerowo wrotkarskim. Trzeba po dziurach, piachu i resztkach trawy przebijac się 1-1,5 km gorzej jak na za..piu za króla ćwieczka. A to przecież stolica kraju Unijnego!

: sob maja 19, 2007 7:26
autor: michał1990
scieżki z kostki nie będa zmieniane
tylko nowe scieżki podlegja tej ustawie. wiec nie jest aż tak dobrze
: sob maja 19, 2007 7:33
autor: Caravan
Fajnie, ja u siebie na Stegnach mam tylko kostkę
Poza tym można mieć również zastrzeżenia do szerokości ścieżek. U nas ledwo mieści się dwóch mijających się rowerzystów, nie mówiąc już o rowerzyście i "machającym nogami" rolkarzu... Jeżeli teren, na którym buduje się ścieżkę należy domiasta, to jaki jest problem, aby wybudować 30cm szerzej?
Luki w prawie a ścieżki dla wrotkarzy.
: sob maja 19, 2007 8:26
autor: romanwrotkarz
Caravan pisze:Fajnie, ja u siebie na Stegnach mam tylko kostkę
Poza tym można mieć również zastrzeżenia do szerokości ścieżek. U nas ledwo mieści się dwóch mijających się rowerzystów, nie mówiąc już o rowerzyście i "machającym nogami" rolkarzu... Jeżeli teren, na którym buduje się ścieżkę należy domiasta, to jaki jest problem, aby wybudować 30cm szerzej?
Z tymi terenami to jest bardzo różnie. Część dróg należy do miast lub gmin, część do powiatów, część do kraju. Tak więc podlegają one różnym kompetencjom i prawom. Mam podejrzenie, że w polskim prawie administracyjnym ani drogowym nie istnieje takie pojęcie jak drogi dla wrotkarzy czy rolkarzy. Nas w sensie prawnym po prostu nie ma. Nie ma też znaku drogowego droga dla rolkarzy. A skoro tak, to nie można dla nas nic zrobić. Znaczy to, że musi powstać silna grupa zaagnażowanych rolkarzy, którzy w następnych wyborach parlamentarnych przebiją się przez sito loterii wyborczej i zrobią w tym interesującym nas zakresie porządek w prawie. Wówczas będzie podstawa prawna do skutecznych działań.

Naprzód młodzieży

: sob maja 19, 2007 8:30
autor: michał1990
nawet w kodeksie drogowym niestesmy uwznglednieni
jak pojazd napedzany siła mieśni jesteśmy jako rower ale jesteśmy "pojazdem" wieloćladowym z wieksza iloscia kółek niz 2 wiec możemy być też traktowani jak samochody.
Dlatego prawnie nie moga nam wlepiac mandatu za jazde po ulicy.
: sob maja 19, 2007 10:29
autor: Ariel
romanwrotkarz,
- - moze wiesz cos na temat szwajcarskich uregulowan prawnych/znakow drogowych dot. rolkarzy?
- na rolkach jezdzisz tylko po torze?
Jesli ktos wie cokolwiec o prawie dot. rolkarzy, zwlaszcza w krajach unijnych, to niech sie laskawie ta wiedza podzieli. We wszelkich wystapieniach do wladz dobrze bylo by miec sie czym podeprzec, np. zrobmy u nas tak a tak, bo np. we Francji tak jest i dziala.
: ndz maja 20, 2007 5:19
autor: romanwrotkarz
Ariel pisze:romanwrotkarz,
- - moze wiesz cos na temat szwajcarskich uregulowan prawnych/znakow drogowych dot. rolkarzy?
- na rolkach jezdzisz tylko po torze?
Jesli ktos wie cokolwiec o prawie dot. rolkarzy, zwlaszcza w krajach unijnych, to niech sie laskawie ta wiedza podzieli. We wszelkich wystapieniach do wladz dobrze bylo by miec sie czym podeprzec, np. zrobmy u nas tak a tak, bo np. we Francji tak jest i dziala.
Od strony formalnej nic nie wiem. Natomiast widziałem tam setki, tysiące rowerów, które miały z tyłu na bagażniku przymocowaną tabliczkę z jakimiś numerami, herbem kantonu + szwajcarski krzyz i nalepionym znaczkiem aktualnejgo ubezpieczenia czy czegos podobnego.
Kiedyś, ze 40 lat temu, w Polsce też rowery miały tabliczki. Potem z jakiś powodów zrezygnowano z tego.
Okolo 10 lat temu kilka firm , w tym rowniez w Warszawie, zajelo sie znakowaniem rowerów przeciw zlodziejom. Znakowano ramy, korby pedalow, obrecze, brano za to pieniadze. Moze jeszcze to praktykuja ale pozytku z tego nie widac. Policja nie ma czasu na szukanie skradzionych rowerow, a zyski z tych zabaw nie ida na cele rowerowe.
Chyba szybciej dowiesz sie jak to jest w Unii na forach krajow unijnych.
Druga opcja, to zrobic projekt na wykorzystanie funduszy unijnych, poczynajac od formalnego zbadania tematu. Ale ja sie nie znam na tych cudach. Może ktoś z forum bawil sie w te klocki?
Co do jazdy na rolkach to jezdze w kilku miejscach, nie tylko na torze.
W weekendy zazwyczaj trenuje o 7 rano jak jest maly ruch samochodowy, miedzy Ikeą a Głebocka przy trasie torunskiej, ewentualnie z drugiej strony na 5km petli przy Katach Grodzienskich. Mam jeszcze 2 inne miejsca, po ktorych jezdza samochody, ale to ostatecznosc.

Gdzie jeździc i dlaczego problemy....
: pt października 26, 2007 10:32
autor: mirekwitek
Kostka brukowa to 1 problem i najwiekszy.
Brak aktywnych klubów popularyzujacych takie mam przynajmniej wrazenie.
Każdy jeździ sobie.Mało co ktos o kims wie itd.
Mało ogłoszeń w parkach,miejscach publicznych itd.
Myslę,że informacja jest bardzo słaba.Ulotki,maile itd.
Wszelakich informacji zawsze mam pod dostatkiem na temat rolek,imprez,o jakims zaproszeniu nie wspomne chyba nie otrzymałem w ogóle jakąkolwiek droga.
Jasna sprawa jest,że to wszystko wymaga spójnej dobrej organizacji,ale koniec końców mamy internet.
Bardzo chetnie włączę sie np. do zorganizowania imprezy w Chorzowskim Parku Kultury.Jestem tam bardzo często i musze przyznac,że rolkarzy tam masa,imprez bardzo mało,albo bardzo słabo rozleklamowane.
Nie wiem moze trzeba by było przeprowadzic sondaż w Parku,rozeznac sprawe pytając rolkarzy w Parku osobiscie,biorąc od nich maile itd.
Sądzę,ze to temat warty analizy i chyba jakiegos działania.
Na koniec chciałem tez powiedzieć,że wrotkarstwo,rolkarstwo czy jak tam kto zwał,to sport dalece rodzinny,jezeli uprawia sie go z dzieckiem od małego,przekonany jestem,że "bedzie jeździć",a w końcu o to wszystkim nam chodzi...czyż nie???