Na maratonie Solidarności punkty odżywiania były słabo zorganizowane - woda była, ale izotonik był w plastikowych kubkach, których nie dało się złapać i w różnym stężeniu (jak się komu chlapło). Nauczony dobrym doświadczeniem z Cracovia maraton, gdzie Powerade był dostępny w kazdych ilościach, nie wziąłem ze sobą niczego na start... co spowodowało, że szybko 'wyschłem' i na 15km musiałem się zatrzymać na dłuższe tankowanie (próba złapania kubka na 5 i 10km się nie udała).
To skłoniło mnie do wniosku, że trzeba by się o odzywianie zatroszczyć samemu. Jeśli chodzi o odżywki sportowe jestem totalnym laikiem.
Więc moje pytania:
PS. Oczywiście o jakiekolwiek substancjach niedozwolonych nie może być mowy.
Pozdrawiam
Bartek





